top of page

Wilk w owczej skórze - słów kilka o zakamuflowanej przemocy

Zaktualizowano: 4 sie 2023

Jakiś czas temu pisałam o mamnipulacji (pojęcie użyte przez Bethany Webster w książce Odkrywanie Wewnętrznej Matki), czyli o manipulacji podszytej rzekomymi pozytywnymi intencjami, którą stosują matki wobec swoich dzieci, zwłaszcza córek. Dzisiaj chciałabym kontynuując jakby trochę ten wątek opowiedzieć parę słów o podobnym mechanizmie stosowanym w innych relacjach. Oczywiście kobiety, których matki stosowały wobec nich wspomnianą mamnipulację, są bardziej narażone na bycie ofiarą takich manipulacji, bo po prostu do takiego zachowania przywykły, ale równie dobrze jej ofiarą mogą być mężczyźni. Każdy również może być sprawcą takiej manipulacji, często niestety nie zdając sobie z tego sprawy.

Kogo zatem mam na myśli, używając metafory wilka w owczej skórze? Mam na myśli taką sytuację, w której osoba będąca z nami w relacji, krzywdzi nas, ale robi to jakby w przysłowiowych białych rękawiczkach. Potrafi tak manipulować faktami, używać takich argumentów i usprawiedliwień, że wręcz odwraca sytuację o 180 stopni, robiąc z siebie ofiarę, podczas gdy tak naprawdę sama jest sprawcą nadużycia lub po prostu przemocy. Oczywiście to, o czym piszę może przyjąć formę po prostu Gaslightingu, czyli sytuacji, w której sprawca przemocy wywołuje w nas wątpliwości co do własnej percepcji, pamięci i możliwości osądu sytuacji, w rezultacie wpędzając w poczucie winy i robiąc z siebie ofiarę, a z nas sprawcę. Ale nie o to mi chodzi, żeby zbombardować Was psychologicznymi terminami i pojęciami. Łatwiej chyba będzie wyobrazić sobie jednak tego wilka z bajki o wilku w owczej skórze, albo z bajki o czerwonym kapturku.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że jeśli ktoś nas krzywdzi, nadużywa, przekracza nasze granice, stosuje przemoc, czy w jakikolwiek sposób swoim zachowaniem wobec nas powoduje nasze złe samopoczucie, silne emocje lub jakikolwiek niepokój, to trzeba się koniecznie przyjrzeć co się dzieje w tej relacji. To jest moment, w którym powinna zapalić się alarmująca lampka w głowie, zwłaszcza jeśli jest to bliska nam osoba. Budowanie zdrowych, bliskich relacji powinno być bowiem oparte na empatii i szacunku do siebie nawzajem, w tym również do prawa odczuwania emocji. W dojrzałej relacji jest też miejsce na rozmawianie o tych emocjach, nawet wtedy kiedy ta rozmowa jest trudna. Powinno być możliwe komunikowanie sobie nawzajem tego, jak się w tej relacji czujemy, czego potrzebujemy, gdzie są nasze granice. Bez tej komunikacji relacja na głębszym poziomie w ogóle nie istnieje. Jest pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, niezbędnej bliskości i otwartości, co w rezultacie prowadzi do narastającej frustracji, poczucia osamotnienia, niezrozumienia, żalu i innych emocji, które z czasem niewypowiedziane po prostu eksplodują, niestety najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. No dobrze, ale wróćmy do tego przykładu. Poczuliśmy się źle, nasz partner/partnerka złamał jakąś obietnicę, przekroczył naszą granicę lub zrobił coś, co sprawiło nam ból. Zgodnie z naszymi odczuciami informujemy o tym naszego partnera, a on w odpowiedzi jest oburzony, nie przyjmuje tego komunikatu do wiadomości przechodząc automatycznie do ataku w postaci odpowiedzi typu: "odbiło Ci", "chyba jednak przesadzasz", "jesteś przewrażliwiona/y", "jak zwykle się mnie czepiasz", "nie będę słuchać tych bzdur", "masz jakieś urojenia", lub bardziej subtelnych i wyrafinowanych: "dziękuję, że się ze mną dzielisz swoją interpretacją tej sytuacji, niemniej jednak, ja uważam inaczej", "rozumiem, że poczułaś/eś się urażona/y, ale myślę, że masz po prostu dziś ciężki dzień i chyba chcesz go odreagować na mnie...", "wiem, że miałaś/eś ciężkie dzieciństwo i teraz masz problem z emocjami, ale nie obciążaj mnie proszę tymi problemami...", "przykro mi, że się tak poczułaś/eś, ale uważam, że twoje problemy z emocjami powodują, że szukasz dziury w całym". Właśnie na te bardziej subtelne i wyrafinowane metody chciałabym zwrócić uwagę, bo to one są najbardziej niebezpieczne. Niebezpieczne dlatego, że nie są tak oczywiste, przez co łatwo je przeoczyć i dać się zmanipulować. To jednak jest klasyczna, powszechna i często stosowana metoda unikania odpowiedzialności przez toksyczne osoby. To jest właśnie często jeden z tych momentów, kiedy wilk zakłada owczą skórę i udaje przed nami, że wcale nie jest wilkiem.

To jak skutecznie nasz wilk się zakamufluje zależy od wielu rzeczy. M.in. od jego inteligencji oczywiście, ale także od wiedzy, jaką ma o nas. Niestety takie osoby wykorzystują informacje wcześniej uzyskane do tego, żeby skutecznie nami manipulować. Precyzyjnie przygotowują sobie warunki do tego, żeby ta manipulacja była skuteczna. Budują zaufanie, dbają o swój wizerunek, są bardzo mocno skoncentrowane na stwarzaniu pozorów szczerości, lojalności, troski i wszelkich innych oznak rzekomych pozytywnych intencji. Oczywiście najczęściej wilkiem jest osoba po prostu narcystyczna, ale o narcyzmie będzie innym razem. Tutaj chciałabym skupić się na samym zjawisku zakamuflowanej przemocy, po to, żeby łatwiej było ją rozpoznać i szybko zdemaskować wilka.


Jak rozpoznać wilka w owczej skórze?


Wilk zawsze wie lepiej. Wie lepiej, czego potrzebujemy, co czujemy, albo przynajmniej co powinniśmy czuć, a czego nie. Wie lepiej, co się wydarzyło, jak się zachował, co zrobił, a czego nie zrobił. Jego wersja wydarzeń jest jedyną słuszną i właściwą, każde od niej odstępstwo jest wykroczeniem i wilk zadba o to, żebyśmy ponieśli konsekwencje takich wykroczeń.

Wilk umniejsza nasze emocje. Podważa i atakuje wszystko, co mu się nie zgadza z jego postrzeganiem siebie i świata. Liczy się tylko to co on myśli i czuje, a jedyne akceptowane przez niego uczucia innych osób to te, których oczekuje, a zatem wyłącznie pozytywne. Chętnie przyjmie pochwały, zachwyt, wdzięczność i radość, nie przyjmie natomiast żadnej krytyki, nawet konstruktywnej, smutku, rozczarowania, złości, lęku, czy pretensji. "Nic się nie stało, to Ty ciągle się czegoś czepiasz...", "Ty Ciągle jesteś smutna, więc chyba z Tobą jest coś nie tak i nie próbuj mi wmawiać, że przeze mnie...", "Wcale Cię nie kontroluję, po prostu zadałem normalne pytanie...", "Nie jestem niemiły, to Ty jesteś przewrażliwiona...", "Nie olałem Cię, po prostu miałem ważne sprawy...", "Nie obiecałem, tylko powiedziałem, że się postaram, więc nie miej do mnie pretensji...", "To nie moja wina, że zapomniałem, miałem dużo na głowie, nie bądź taka drobiazgowa...", "Boisz się, bo widocznie masz jakieś problemy z emocjami, ja Ci nic nie zrobiłem...".

Wilk jest niewinny. Manipulowanie poczuciem winy to jego najważniejsza broń. Nigdy nie robi nic złego, czy niewłaściwego, co najwyżej jego zachowanie zostało źle zinterpretowane, ktoś go nie zrozumiał lub źle odczytał jego pozytywne przecież intencje.

Wilk nie przeprasza, a jeśli już mu się zdarza, to przeprasza podkreślając swoją niewinność, na przykład za to, że ktoś go źle zrozumiał. Często sam domaga się przeprosin za to, że został o coś oskarżony, obciążony czyimiś emocjami, lub pretensjami, których sobie nie życzy i z którymi się nie zgadza. Zwracanie mu na cokolwiek uwagi traktuje, jak inwazję i żąda rekompensaty i zadośćuczynienia.

Wilk dba o swój pozytywny wizerunek. Roztacza wokół siebie aurę życzliwości, szczerości. Deklaruje troskę, miłość, szacunek i akceptację. Zapewnia o swoim wsparciu. Rzeczywistość jednak pokazuje, że wszystko jest u wilka warunkowe i szybko się zmienia. Wspiera, tylko wtedy, kiedy jest to dla niego wygodne lub ma w tym interes. Nie jest w stanie natomiast okazywać prawdziwego, adekwatnego wsparcia. Dbanie o stwarzanie pozorów to istotna część życia wilka. Tak buduje sobie grunt pod swoją niewinność, którą zaraz będzie podkreślał i udowadniał. Może w tym celu robić dużo, może być szarmancki, elokwentny, troskliwy, dbać o rozwój, a nawet chodzić na terapię. Wszystkich tych zabiegów użyje w odpowiednim momencie jako argument do tego, żeby odwrócić kota ogonem i wybielić siebie.

Wilk nie szanuje granic. No chyba, że swoje, przy czym nie stawia ich w sposób jednoznaczny i zdrowy. Granice wilka są płynne, zmieniają się z dnia na dzień, albo w ogóle ich nie ma. Natomiast granice innych osób dla wilka nie istnieją. Robi to, co uzna za słuszne i stosowne, bez względu na to, co o tym myślą inni i nie życzy sobie sprzeciwu, ani jakiegokolwiek oporu, czy protestu. Działa pod wpływem emocji, impulsów i afektów pozbawiony hamulców. Jeśli ktoś próbuje go powstrzymać rozpędza się jeszcze bardziej, komunikując przy tym coraz więcej usprawiedliwień, wyjaśnień i dowodów słuszności jego działań. Nawet jeśli są nieracjonalne, głęboko w nie wierzy i uparcie się ich trzyma.

Wilk jest omnipotentny. Czuje się lepszy, mądrzejszy, dojrzalszy, a przynajmniej ma silną potrzebę demonstrowania swojej przewagi innym. Często pod przykrywką pomocy lub dzielenia się wiedzą i doświadczeniem narzuca innym swoje metody i poglądy i oczekuje zachowywania się w taki sposób, jaki w jego mniemaniu jest słuszny i właściwy.

Wilk chce rządzić i kontrolować. Silna żądza władzy zawsze stoi za przemocą, którą stosuje wilk. Musi mieć wszystko pod kontrolą, żeby nikt mu się nie sprzeciwiał i żeby być na wszystko przygotowanym. Działa strategicznie. Pilnuje tego, żeby zawsze mieć jakiś rodzaj przewagi w relacjach. Może to być przewaga fizyczna, materialna, intelektualna. Musi czuć, że jeśli dojdzie do konfrontacji, to jest na wygranej pozycji i musi mieć możliwość używania swojej przewagi, z której w konfliktowej sytuacji na pewno skorzysta. Dzięki temu może pozwalać sobie na więcej i czuć się pewniej w realizacji swoich przemocowych skłonności.

Wilk jest nielojalny. Nie widzi nic złego w obgadywaniu swojej ofiary za jej plecami, bo przecież tylko skarży się na swój ciężki los. Zapewnia swoją partnerkę/partnera, że wszystkie sprawy osobiste omawiają wyłącznie między sobą, a potem wylewa całą litanię zarzutów i oskarżeń wobec partnera do kolegi, koleżanki, matki, ojca usprawiedliwiając się tym, że przecież musi komuś opowiedzieć o tym, jak mu jest źle i jak bardzo partner/partnerka go rozczarowują. Dzięki tej propagandzie dba też o swoją pozycję w oczach innych. To przecież on jest ofiarą i pilnuje, żeby wszyscy o tym wiedzieli.

Wilk używa przemocy nieoczywistej. Jest w tym mistrzem. Umie przemycić przemoc pod przykrywką rzekomej dobroci. Tak zaaranżować sytuacje, żeby wyglądało na to, że to co robi robi dla naszego dobra, w trosce i z ogromnym poświęceniem.

Wilk często nie panuje nad emocjami. Łatwo go zdenerwować, ciężko zatrzymać, jak straci kontrolę. Często jego reakcje są przesadzone i nieadekwatne do sytuacji. Zwłaszcza złość, poirytowanie i oburzenie są demonstrowane w sposób mający na celu wywołanie wstydu i poczucia winy w drugiej osobie. Oczywiście winni jego wybuchom są wszyscy dookoła. Jeśli nawet przyznaje, że wybuchł, to tylko dlatego, że został do tego sprowokowany.


Pewnie można by jeszcze wymienić więcej cech wilka. Wszystkie jednak sprowadzają się do tego, że z ich pomocą przemoc stosowana przez wilka jest zakamuflowana. Ofiary takiej przemocy często przez wiele miesięcy, a nawet lat nie są świadome tego, że są ofiarami. Cykl przemocowy ma niestety to do siebie, że z czasem eskaluje, a degradacja psychiczna ofiary postępuje, czego sama ofiara często przez długi czas nie widzi. To jak powolne gotowanie żaby. Ofiara nie czuje zagrożenia, nie widzi, że powoli umiera. Oczywiście statystyki mówią, że ofiarami takiej przemocy częściej są kobiety, ale bywa różnie. Osobiście także spotkałam więcej kobiet, niż mężczyzn z takimi historiami. Bez względu jednak na to, kto jest ofiarą, zawsze najbardziej w tych historiach przeraża mnie bezradność i nieświadomość osób, które znalazły się w takiej sytuacji. Obsesyjnie wręcz usprawiedliwiają, racjonalizują i uzasadniają wszystkie nadużycia sprawcy przemocy. Zupełnie jakby mówiły: może i ta skóra pruje się tu z boku, może i wystaje kawałek sierści spod spodu, ale to na pewno jest prawdziwa, cudowna i kochana owieczka... Często są to inteligentne, wartościowe osoby, które mimo swojej wiedzy dały się tak omamić, że kompletnie nie widzą, że wpadły w toksyczną pułapkę i tkwią w związkach z takimi wilkami, mimo, że bardzo cierpią i popadają z miesiąca na miesiąc w coraz większą rozpacz i depresję. Czasem musi dojść do jakiejś prawdziwej tragedii, żeby się ocknęły, przejrzały na oczy, nazwały rzeczy po imieniu i uciekły. Jak brutalnie mówi Marta Niedźwiecka w podcaście O zmierzchu (który polecam) w odcinku o świnkach: Jeśli partner nie przyjmuje naszej informacji o tym, co w związku z jego zachowaniem czujemy, umniejsza to, lub ma do nas pretensje, odwracając sytuację, to trzeba spieprzać najdalej, jak się da... I ja się z tym niestety zgadzam. Historie, które znam potwierdzają, że takie związki nie rokują dobrze i to tylko kwestia czasu kiedy się rozpadną, a to, co dzieje się po drodze zanim się rozpadną ma często charakter traumy, więc może lepiej po prostu jej sobie oszczędzić...


Pewna kobieta (jak się później okazało regularnie molestowana seksualnie przez swojego partnera), opowiedziała mi kiedyś o zdarzeniu, w którym pewnego wieczoru powiedziała do swojego partnera, że nie ma ochoty na seks. Mimo tego, chwile później ten partner położył sobie jej rękę na kroczu i poprosił, żeby zrobiła mu dobrze. Cofnęła rękę wystraszona. Niby nie ma wątpliwości, że zostały przekroczone granice i że ta sytuacja mieści się w definicji przemocy seksualnej. Ta kobieta jednak tego tak nie postrzegała. Doszło co prawda do kłótni, kiedy odmówiła spełnienia prośby, tłumacząc, że przecież mówiła, że nie ma na seks ochoty. Jednak to, co mnie przeraziło to, że ta kobieta powiedziała mi, że na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo partner następnego dnia ją przeprosił... Jak relacjonowała powiedział, że kiedy oznajmiła, że nie ma ochoty na seks, to zrozumiał, że chodziło jej tylko o stosunek seksualny i nie wiedział, że chodzi też o inne czynności seksualne, więc gdyby komunikowała się bardziej precyzyjnie, to nic takiego by się nie stało no i ostatecznie przeprasza ją za to, że ją źle zrozumiał i w wyniku tej nieprawidłowej komunikacji doszło do czegoś, czego sobie nie życzyła... To jest właśnie wilk ubrany w precyzyjnie skrojone i dopasowane owcze ubranko. Ta kobieta była wówczas przekonana, że sama jest sobie winna, bo nieprawidłowo się komunikuje, podczas gdy była po prostu ofiarą przemocy seksualnej, w dodatku ze strony najbliższej jej osoby, która nie przeprosiła za nadużycie, tylko za to, że źle zrozumiała swoją ofiarę, która w związku z tym sama jest sobie winna?!? Jakiś czas później, w podobnej sytuacji ten sam partner manipulował poczuciem winy tej kobiety wmawiając jej, że jej zachowania są toksyczne, ponieważ nie szanuje jego potrzeb, kiedy próbował różnymi prymitywnymi i przemocowymi metodami wymusić ich realizację. Kilka miesięcy później powiedział jej, że nie jest prawdziwą kobietą, bo gdyby nią była, to nigdy by mu nie odmawiała. Wielokrotnie szantażował ją też rozstaniem i różnymi formami zdrady, w sytuacjach, w których próbując wymusić różnego rodzaju czynności seksualne spotykał się z oporem i odmową. Związek ostatecznie się rozpadł, ale kobieta ta jeszcze długo po rozstaniu miała objawy depresji i PTSD (zespół stresu pourazowego) i za moją namową spędziła wiele miesięcy na terapii, żeby przepracować traumę spowodowaną przemocą psychiczną i seksualną, jaką przez wiele miesięcy stosował w stosunku do niej jej partner. Smutne jest jednak to, że kiedy to się działo kompletnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że jest ofiarą przemocy i powtarzała za swoim wilkiem całą listę usprawiedliwień i wytłumaczeń dla jego przemocowych zachowań.


Jak nie paść ofiarą wilka?


Przede wszystkim być w dobrym kontakcie ze sobą i ze swoimi emocjami, stawiać granice i przyglądać się temu co dzieje się w relacji, jeśli zaczynamy odczuwać niepokój. Jak już jesteśmy uwikłani w manipulacje ciężko jest to zauważyć, bo przyjmujemy nieświadomie narrację tej drugiej osoby. Sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana, jeśli wynieśliśmy z przeszłości jakieś zniekształcone wzorce relacyjne, bo wtedy w ogóle możemy nie zauważyć, że ktoś stosuje wobec nas przemoc i manipulacje, jeśli były one normą np. w relacji z rodzicem lub inną ważną osobą z dzieciństwie. Jeśli jednak dzieją się w naszej relacji rzeczy, które nas niepokoją, ale mamy co do nich wątpliwości pomocne może być sięgnięcie po pomoc i opinię jakiejś obiektywnej osoby: przyjaciela lub terapeuty. Pomocne może być też wyobrażenie sobie takiej samej sytuacji, ale wstawiając zamiast siebie w tym wyobrażeniu inną osobę. Czasem łatwiej nam obiektywnie i racjonalnie zobaczyć krzywdę, która dzieje się innym niż nam samym. Wyobrażenie sobie na przykład, że to jak traktuje mnie mój partner jest opowieścią mojej przyjaciółki o jej partnerze i zadanie sobie pytania, co byśmy doradzili tej przyjaciółce może zmienić punkt widzenia i pomóc nazwać rzeczy po imieniu.


Jak samemu nie być wilkiem?


W tym miejscu wzdycham głęboko... To chyba najtrudniejsze. Problem polega bowiem na tym, że wilk najczęściej wcale nie wie, że jest wilkiem. Jeśli pod przykrywką pozytywnych intencji krzywdzimy inne osoby, to najczęściej nie mamy z tym świadomego kontaktu i mocno wierzymy w swoją szlachetną motywację i słuszność naszych działań. Nie ma takiego człowieka, który chciałby o sobie myśleć źle. W większości sytuacji życiowych, często niemalże automatycznie bardzo silnie bronimy swoich przekonań i uzasadniamy swoje postępowanie, jeśli ktoś poddaje ich słuszność pod wątpliwość lub podejmuje krytykę. Potrzeba bardzo wysoko rozwiniętej zdolności autorefleksji i receptywności, żeby skonfrontować się z wizją, że to co myślimy o sobie być może nie jest tym kim naprawdę jesteśmy. W procesie analizy jungowskiej służy temu etap pracy z cieniem, czyli bardzo upraszczając: odkrywanie w sobie wszystkiego tego, czego nie chcemy o sobie wiedzieć, co wypieramy i czemu zaprzeczamy. Etap ten bywa bardzo bolesny i nie każdy jest w stanie go wytrzymać, bo rozczarowanie sobą jakie temu towarzyszy, bywa bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas ma swój cień. Składamy się z przeciwieństw. Jak w przypowieści o dwóch wilkach, każdy ma w sobie dobrego i złego wilka i wygrywa ten, którego karmimy. Zły wilk przejmuje kontrolę tam, gdzie udajemy, że go nie ma. Karmi się naszą ignorancją wobec niego lub wręcz zaprzeczaniem, że w ogóle istnieje. Jeśli myślimy o sobie, że zawsze jesteśmy wspaniali, szlachetni i dobrzy, to znaczy, że ze złym wilkiem nie mamy żadnego kontaktu. Nikt nie jest zawsze, wszędzie i wyłącznie dobry. Nie mając świadomego kontaktu z naszym złym wilkiem spychamy jego istnienie do nieświadomości i w rezultacie jakby spuszczamy go z łańcucha. Czycha wówczas w nieświadomości i z poziomu tej nieświadomości będzie przejmował kontrolę, domagając się naszej uwagi. Będziemy go widzieć w innych, czasem będzie w różnych postaciach nachodził nas w snach. Będzie też niestety sterował naszymi zachowaniami. Na pewno nie odpuści. Dopóki nie staniemy z nim twarzą w twarz i nie uznamy jego istnienia będzie szalał, niszczył i pustoszył świat naszych relacji. Poznanie złego wilka pozwala go ujarzmić i kontrolować, ale wymaga od nas pokory, przyjęcia tego, co o nas i do nas mówią inne osoby, pochylenia się nad tym i wyciągnięcia wniosków.


Może się wydawać, że cały ten tekst był skierowany do osób pokrzywdzonych w wyniku zakamuflowanej przemocy i nawet przyznam tu uczciwie, że w pewnym sensie celowo tak go pisałam. Na pewno czytając ten tekst przypomniała Ci się jakaś sytuacja, kiedy ktoś wobec Ciebie zachował się jak wilk w owczej skórze i pod przykrywką pozytywnych intencji dopuścił się wobec Ciebie jakiegoś nadużycia. Taką już mamy naturalną skłonność, że słysząc historię o dwóch bohaterach automatycznie utożsamiamy się z tym dobrym. Chcemy o sobie myśleć dobrze, ale to nie zmienia faktu, że jesteśmy też czasami źli. Że mamy w sobie zarówno dobrego wilka, jak i złego i tylko zaakceptowanie tego faktu i ciągły z nimi kontakt pozwala mieć nad nimi kontrolę. Ten zły czasami też jest potrzebny.

Jak już umiemy sobie wyobrazić, jak to jest być ofiarą (bo niewątpliwie na pewno kiedyś znaleźliśmy się w tej roli), to teraz niespodzianka: każdy z nas bywa też czasem wilkiem w owczej skórze. Nie ma takiej osoby, która nigdy nie weszła w tą rolę. Co więcej, jesteśmy tak skomplikowani wewnętrznie, że możemy nawet w jednej relacji być ofiarą wilka, a w innej wilkiem, a nawet w obrębie jednej relacji potrafimy być raz ofiarą, a raz wilkiem. Najgorsze jest to, że sami nie zobaczymy w sobie wilka. Potrzebne jest lustro. Tym lustrem są relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza bliskie relacje. Wyobraziłam sobie kiedyś taką metaforę. Ludzie dookoła nas z którymi wchodzimy w relacje są jakby lustrami w komnacie luster, przy czym te najbliższe osoby są takim lustrem z efektem powiększającym. Im bliższa relacja, tym większy efekt powiększenia. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy takim wilkiem i zbliżymy się w tej formie do bliskiej osoby, to w tym lustrze zobaczymy wilka, jakby w powiększeniu. Nic dziwnego, że możemy się go wystraszyć i w reakcji na ten strach chcieć nawet zniszczyć to lustro, byle tylko nie musieć się w nim ponownie przeglądać. Nie ma jednak innej drogi do tego, żeby spotkać się z tym wilkiem w nas, jak spojrzeć mu w oczy. Jeśli mamy wystarczająco dużo odwagi może się okazać, że właśnie to powiększające lustro daje większe możliwości, bo pozwoli nam dokładniej się mu przyjrzeć. Relacja terapeutyczna idąc za tą metaforą jest czymś w rodzaju bezpiecznego lustra, w oddzielnej, bezpiecznej przestrzeni. Jest lustrem, które ma możliwość regulacji efektu powiększenia i wyostrzenia obrazu w zależności od poziomu gotowości, zaufania do terapeuty i od zaangażowania w proces. Jest to lustro pancerne, które będzie z założenia odporne (do jakiegoś stopnia) na nasze próby zniszczenia go. Niemniej jednak tylko od nas zależy, czy, kiedy, w jakiej postaci i jak bardzo wnikliwie będziemy się w nim przeglądać.


Podsumowując ten długi wywód o wilkach chciałbym podkreślić dwie rzeczy, na których przekazaniu mi zależało. Po pierwsze: jeśli zauważasz, że jesteś ofiarą wilka w owczej skórze, a jago nadużycia mimo próby ich zatrzymania powtarzają się, jego przemocowe skłonności eskalują, a Ty czujesz się coraz gorzej - uciekaj! Powtórzę jeszcze raz za Martą Niedźwiecką: spieprzaj, najdalej jak się da! Nic dobrego nie czeka Cię w tej relacji, a wilka nie jesteś w stanie powstrzymać, ani doprowadzić do jego konfrontacji z samym sobą. Jesteś tylko lustrem, w którym odbicia on nie może znieść i jedynym o czym marzy to je zniszczyć. Na to, czy i kiedy będzie gotów przejrzeć się w jakimkolwiek lustrze nie masz wpływu. On nie wie, że jest wilkiem i wierz mi, że nie masz żadnej mocy w sobie, żeby mu to wytłumaczyć. Odchodząc jednak od wilka pozwalasz mu ponieść konsekwencje swoich toksycznych zachowań i może (choć wcale nie musi) kiedyś dzięki temu podejmie decyzję, żeby się nad nimi zastanowić. Po drugie: Jeśli jesteś w relacji z drugim człowiekiem, który sygnalizuje, że cierpi z Twojego powodu, zwraca Ci uwagę na to, że Twoje zachowania są dla niego krzywdzące, ma do Ciebie pretensje, płacze, chodzi smutny, zmęczony i przygnębiony - nigdy tego nie ignoruj, nie umniejszaj, nie podważaj i nie atakuj. Jasne, może się zdarzyć, że się myli, może się zdarzyć, że coś rozgrywa i Tobą manipuluje, ale zawsze przynajmniej rozważ w takiej sytuacji, czy czasem to, że nie chcesz przyjąć tego, co do Ciebie mówi nie wynika z tego, że nie masz odwagi spojrzeć w to lustro, bo czujesz, że możesz zobaczyć tam taki obraz siebie, z którym nie chcesz się zmierzyć. Jeśli zależy Ci na zdrowej, prawdziwej, głębokiej i bliskiej relacji z drugim człowiekiem, musisz mieć w sobie odwagę na to, żeby przeglądać się w tym lustrze i od czasu do czasu zobaczyć w nim coś co Ci się nie spodoba. Zmierzyć się z tym, zaakceptować i ujarzmić, bez krzywdzenia drugiego człowieka.


Dobrze byłoby w tym miejscu opowiedzieć parę słów o tym, jak powinny wyglądać zdrowe relacje i pewnie dużo można by o tym napisać, ale pomyślałam, że zamiast pisać odeślę Was do kilku podcastów, nagranych przez osoby, które z pewnością lepiej ode mnie się na tym znają i które do mnie osobiście bardzo przemawiają:



A dla równowagi, żeby odczarować wilka, polecam Wilczycę - utwór mojej ukochanej artystki, który dla mnie jest jej najgłębszym i najpiękniejszym utworem, zawsze bardzo mnie porusza i chyba nawet dobrze z tym tekstem koresponduje...


No i na koniec przy wilkach nie mogę przecież nie wspomnieć o "Biegnącej z Wilkami" C.P.Estes... - książkę (jedną z moich ulubionych) gorąco polecam! Też trochę o tych pozytywnych wilkach... może być pomocna w odzyskiwaniu siebie po spotkaniu z wilkiem w owczej skórze.






229 wyświetleń

Comments


bottom of page